Loki. Gdzie zaległy kłamstwa

Kiedy słyszycie o Lokim, kogo sobie wyobrażacie? Boga kłamstw, podstępów i psot?

Postać z Marvelowskich filmów w czarnym płaszczu, z kpiącym uśmieszkiem na ustach i ciętą ripostą? Lokiego zdrajcę, który chce potęgi, bogactwa i uznania? Przebiegłego, knującego złoczyńcę pragnącego podbić świat?

Ale jak Loki stał się tym, kogo wszyscy znają? Czy żyjąc w cieniu swojego idealnego brata, jego przejście na złą stronę było nieuniknione?

Tę postać można lubić albo nie, ale trzeba przyznać: jest na tyle fascynująca, że nie da się przejść obok niej obojętnie. Loki nie jest dobry, ale nie jest też na wskorś przesiąknięty nikczemnością. Jest skomplikowany, czarujący i nieprzewidywalny. Stworzyć takiego bohatera to nie lada wyzwanie. A co gdy już istnieje? Odwzorcowanie jego charakteru w taki sposób, aby nie zawieść fanów, wcale nie jest prostsze. Tak samo próba zrozumienia i opisania kierujących nim motywów, które rzucają więcej światła na głębsze poznanie jego osoby.

Czy Mackenzi Lee podołała? Moim zdaniem: tak. I zrobiła to fenomenalnie.

Książka: „Loki. Gdzie zaległy kłamstwa” opowiada o młodym Lokim, jeszcze na długo, zanim okrył się niesławą i na długo przed Avengersami. Loki chce pokazać wszystkim, że jest zdolny i wcale nie gorszy od Thora, ale nieważne co zrobi, zawsze wychodzi na opak. Zawsze to on wygląda na „tego złego”. Ludzie widzą w nim zdeprawowanie i mrok, tak samo jak i jego ojciec. Jak więc ma być dobrym, kiedy wszyscy spodziewają się po nim najgorszego? Czy nie lepiej zwyczajnie odpuścić i stać się łotrem, tak jak wszyscy tego po nim oczekują? Tylko Amora jest inna. Ona go rozumie. Jednak kiedy zostaje wygnana na Ziemię, gdzie jej moce maleją, on zostaje sam i znika w cieniu swojego brata.

Pewnego dnia okazuje się, że asgardska magia ma związek z serią tajemniczych morderstw na Ziemi, a Loki zostaje wysłany, by zbadać tę sprawę.

Zacznijmy od tego, że autorka doskonale posługuje się słowem pisanym. Jej lekkość, niesamowita zdolność do budowania charakterów i świata, to wielki atut jej powieści. Wciąga nas w swoją historię i nie wypuszcza aż do ostatniej chwili i właśnie to sprawia, że czyta się ją szybko i przyjemnie.

Książka bardziej niż na zawiłej fabule, skupia się na bohaterach, ich relacjach oraz rozterkach. Akurat tutaj, jest to duży atut. Mackenzi Lee wie, jak poprowadzić ich historię, zaciekawić czytelnika i wpleść w książkę odrobinę humoru, tak by czytelnik miło spędził czas. Miałam nadzieję, że wątek tajemniczych morderstw na Ziemi będzie nieco bardziej rozbudowany, ale kiedy „detektywem” jest Loki, to czego można się spodziewać? Ludzkie sprawy średnio go interesują, zadanie od ojca traktuje jak karę i wolałby być gdziekolwiek indziej. To, że ludzie umierają, nie obchodzi go. Zamiast tego snuje własne plany powrotu do domu. Później jednak coś się zmienia. Okazuje się, że Theo, chłopak ze stowarzyszenia S.H.A.R.P., które poinformowało Odyna o morderstwach na ziemi, wie o Lokim, więcej niż powinien. Jakby doskonale wiedział kim Loki stanie się w przyszłości. Wszystko jeszcze bardziej zaczyna się komplikować, kiedy podąża tropem prowadzącym do rozwiązania zagadki dziwnych morderstw.

Wartka akcja, świetne postacie i końcowe zwroty akcji – krótko mówiąc, świetna robota. Jeśli siedzicie w klimatach Avengersów i w filmach Marvela, albo ciekawi Was postać Lokiego, koniecznie sięgnijcie po tę książkę.

Dodaj komentarz